Droga do niezależności finansowej

004 Mój raport finansów osobistych

Mój majątek, mój plan, mój budżet

Przyszedł czas na publikację mojego pierwszego raportu finansowego. Zastanawiałem czy taki raport finansów osobistych powinien w ogóle powstać i jeśli tak to w jakiej formie. Bo z jednej strony zdaję sobie sprawę, że aby Wam udowodnić, że wszystko to co piszę i co jest oparte na moich własnych doświadczeniach naprawdę przynosi pozytywne efekty a nie jest tylko teoretycznym i nierealnym rozważaniem dużej części tzw. trenerów rozwoju osobistego, to muszę Wam przedstawić mój plan i prawdziwe cyferki. Z drugiej strony miałem i cały czas mam jednak obawy jak ten raport zostanie przez Was odebrany – zdaję sobie sprawę, że pojawiają się w nim cyfry dla dużej części z Was nierealnie duże.  Muszę podkreślić, że w raporcie tym nie chodzi jednak o liczby – każdy przecież może sobie je przeskalować w dół czy w górę – ale tak naprawdę o pewną filozofię myślenia o własnych finansach.  I właśnie do takiego spojrzenia na ten artykuł zachęcam, może dla kogoś stanie się on inspiracją do zmiany myślenia o finansach osobistych 😉


Tak, jesteśmy milionerami 😉

Stan aktywów i zobowiązań mojej rodziny na dzień 1.05.2016 prezentuje poniższa tabelka:

20160501_majatek
Mój raport finansów osobistych nie pozostawia żadnych wątpliwości –  jesteśmy rodziną milionerów 🙂 Oczywiście piszę to żartobliwie, bo bycie milionerem brzmi dumnie a tak naprawdę jak widać na moim przykładzie majątek powyżej 1 miliona złotych może mieć taki zwyczajny gość jak ja – chyba typowy przedstawiciel polskiej klasy średniej. Druga konstatacja to taka, że mimo posiadania nominalnie majątku netto powyżej miliona złotych czeka nas jeszcze bardzo długa droga do naszej osobistej niezależności finansowej i w tym momencie robi się już trochę mniej wesoło 🙁

Zanim przejdę do bardziej szczegółowej analizy mojego majątku netto chciałbym Wam na wstępie przypomnieć, że szacując wartość swoich wszystkich aktywów zawsze uwzględniamy ich bieżącą wartość rynkową, tzn. kwotę za ile bylibyśmy w stanie sprzedać dzisiaj poszczególne składniki naszego majątku a nie cena za jaką je kiedyś kupiliśmy. Co z tego, że zapłaciłem za auto 70.000 złotych kupując je 3 lata temu skoro dziś nie otrzymałbym za nie więcej niż 40.000-45.000 zł? Podobnie postępujemy z zobowiązaniami – zawsze prezentujemy kwotę jaką dziś musielibyśmy zapłacić, żeby uregulować nasze zobowiązania. Analizując moje zestawienie widać, że na jego wartość składają się aktywa w wysokości 1.583.000 złotych oraz zobowiązania w łącznej wysokości 8.250 złotych. Największą pozycję wśród aktywów stanowią jak nietrudno było się domyśleć nieruchomości (83% wszystkich aktywów), na które składają się dom jednorodzinny, w którym obecnie mieszkamy oraz wynajmowane dwupokojowe mieszkanie w Warszawie. Drugą co do wielkości pozycją aktywów (12%) są inwestycje i oszczędności w łącznej kwocie 183.000 złotych. O tym jak inwestuję pieniądze i jaka filozofia za tym stoi napiszę więcej w jednym z kolejnych artykułów, w tym momencie chciałbym tylko zwrócić Waszą uwagę na to, że moje inwestycje są dosyć mocno zdywersyfikowane zgodnie z podstawową zasadą inwestowania mówiącą aby nie trzymać wszystkich jajek w jednym koszyku. Pozostałe aktywa to auto, meble, sprzęt audio-video i inne drobne przedmioty. Po stronie zobowiązań mam kredyt w karcie kredytowej wykorzystany w kwocie 6.600 złotych oraz inne zobowiązania w kwocie 1.650 złotych. Tak jak pisałem w jednym z poprzednich wpisów jestem generalnie przeciwnikiem jakichkolwiek kredytów stąd jedyny kredyt to karta kredytowa wykorzystywana jako wygodny środek płatniczy i darmowy kredyt – całe zobowiązanie spłacam zawsze w dacie płatności podanej na wyciągu i korzystam z nieoprocentowanego pieniądza nawet do 54 dni.

W zaprezentowanym zestawieniu, obok wartości poszczególnych aktywów, dodałem jeszcze jedną kolumnę mówiącą o tym czy dane aktywo jest aktywem generującym przychody czy koszty. Oczywiście chodzi o to, żeby mieć jak najwięcej aktywów generujących przychody, bo tylko te aktywa są źródłem naszych przychodów pasywnych. W moim majątku takie aktywa to 503.000 zł, czyli 32% wszystkich aktywów.

Dobrze sformułowany cel to podstawa

Zgodnie ze znaną w zarządzaniu zasadą należy sobie wyznaczać takie cele, które będą spełniały regułę SMART. Co to jest SMART? SMART (gra słów, w jęz. angielskim ‚smart’ znaczy ‚sprytny, mądry’) to akronim pochodzący z języka angielskiego od pierwszych liter cech, jakie powinien spełniać dobrze wyznaczony cel.

smart-goals-221x300

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Cel powinien więc być:

  • Specific – czyli konkretny
  • Measurable – czyli mierzalny
  • Attainable – czyli ambitny, ale jednocześnie osiągalny
  • Relevant – czyli ważny i istotny
  • Time-bound – czyli określony w czasie

Popatrzmy teraz na mój cel finansowy:

20160501_plan_wariant1

Moim celem jest osiągnięcie wolności finansowej w wieku 50 lat, gdzie wolność dla mnie oznacza sytuację gdy wysokość moich dochodów pasywnych będzie wynosić 10.000 PLN miesięcznie wg wartości pieniądza z dzisiaj. Żeby osiągnąć ten cel przy założeniu, że mam dziś już inwestycje w kwocie 494.750 zł (suma aktywów przynoszących przychód pomniejszona o zobowiązania) oraz że w okresie pracy średnioroczny zwrot ponad inflację z moich inwestycji będzie wynosić 5.5% a w okresie mojej prywatnej emerytury 5.0% ponad inflację, muszę począwszy od dziś odkładać co miesiąc 6.592 zł aby wypracować kapitał w kwocie 2.400.000 zł. To przy założeniu, że po wypracowaniu sobie prywatnej emerytury będę żył „z procentów” nie konsumując wypracowanego majątku. Gdybym chciał „przejeść” swój kapitał to przy założeniu, że dożyję do 85 lat, wystarczyłoby wypracować oszczędności w kwocie 1.981.423 zł a kwota miesięcznych oszczędności byłaby nawet niższa i wynosiłaby 4.645 zł.

20160501_plan_wariant2

Czy mój cel spełnia kryteria SMART? Sprawdźmy!

Czy mój cel jest:

  • Specific – czyli konkretny – tak, mój cel jest jasno określony: w wieku 50 lat chcę wypracować sobie prywatną emeryturę w kwocie 10.000 miesięczne
  • Measurable – czyli mierzalny – tak, mówimy o konkretnym celu wyrażonym w pieniądzu, czyli cel jest mierzalny
  • Attainable – czyli ambitny, ale jednocześnie osiągalny – tak, w moim odczuciu ten cel jest ambitny, ale osiągalny
  • Relevant – czyli ważny i istotny – tak, dla mnie to najważniejszy cel w obszarze finansów
  • Time-bound – czyli określony w czasie – tak, określiłem datę do kiedy chcę osiągnąć swój cel

To skoro już potwierdziliśmy sobie, że cel finansowy jaki sobie postawiłem jest dobrze określony, popatrzcie jaki jest mój plan, żeby go osiągnąć.

Budżet domowy raz jeszcze

Z pomocą znów przychodzi nam budżet domowy. W poprzednim artykule pisałem jakie są zalety prowadzenia budżetu domowego. Jedną z nich jest możliwość oszacowania naszych przyszłych przepływów finansowych. Ja swój budżet przygotowuję szczegółowo miesiąc po miesiącu na cały rok kalendarzowy do przodu oraz ogólnie na kilka lat do przodu.

Popatrzcie na poniższą tabelkę – przedstawia ona jaki powinien być stan moich oszczędności na koniec kolejnych lat, żeby model był zgodny z moim celem finansowym. Kolumna „Kapitał inwestycji na koniec okresu” pokazuje kwoty jakie powinienem wypracować i zaoszczędzić na koniec 2016, 2017 i tak dalej aż do października 2028 kiedy to stan moich inwestycji osiągnie zakładany cel, czyli 2.400.000 zł.

20160501_PLAN_MSC

Zgodnie z budżetem na 2016r., który przygotowałem sobie w  grudniu poprzedniego roku, na koniec 2016r. stan moich oszczędności osiągnie 565.470 zł z uwzględnieniem dochodów z najmu mieszkania oraz odsetek od lokat i obligacji, które traktuję jako dochody pewne ale bez uwzględnienia dochodów z akcji i funduszy inwestycyjnych. Wychodzę z założenia, że na tego typu instrumentach dochód lub stratę realizujemy dopiero w momencie wyjścia z inwestycji. Jeśli jednak przyjąć założenie, że zrealizuję na tych instrumentach średnio 5.5% zysku w skali roku co jest takim moim minimalnym oczekiwanym zwrotem z inwestycji, to zysk na akcjach i funduszach na koniec roku wyniesie 5.230 zł. Sumując ten zysk z zabudżetowanym stanem oszczędności otrzymuję w sumie 570.700 zł (565.470 + 5.230), czyli o blisko 4.000 zł więcej niż wymagany zgodny z modelem i moim celem finansowym stan oszczędności na koniec 2016r. przedstawiony w tabelce. Oczywiście rezultat ten osiągnę jeśli moje comiesięczne dochody i koszty będą zgodne z tym co sobie zaplanowałem w grudniu poprzedniego roku. Póki co od początku roku udaje mi się realizować ten plan i mam zamiar dalej go realizować do końca roku.

Jaki z tego wniosek?

Jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli – a mam tu na myśli stronę przychodową, bo o koszty jestem spokojny – to nie dość, że uda mi się zrobić kolejny mały krok w kierunku mojej wolności finansowej to jeszcze nawet ten minimalny cel przekroczę. To bardzo dobrze, bo to oznacza, że:

  • osiągnę swój cel wcześniej lub
  • kwota mojej prywatnej emerytury w wieku 50 lat będzie wyższa niż założona w modelu lub
  • zbuduję sobie bufor na wypadek gorszych lat w przyszłości, szczególnie biorąc pod uwagę, że nadwyżka zacznie już teraz pracować bo będę mógł ją zainwestować, czyli będę korzystał z magii procentu składanego

W tym miejscu chciałbym dodać, że przygotowany plan trzeba regularnie monitorować pod kątem jego realizacji i podejmować odpowiednie działania jeśli się okaże, że jego realizacja nie przebiega tak jak to sobie zaplanowaliśmy. Przy czym odchylenie od planu może być negatywne, ale może też być pozytywne. Ja monitoruję stopień realizacji swojego planu co miesiąc a raz na rok modyfikuję swój plan jeśli widzę znaczące różnice w realizacji.

Na koniec kilka wniosków:

  • wierzę, że każdy może osiągnąć swoją wolność finansową tylko trzeba chcieć – najważniejsze to mieć dobry plan i go realizować. Ja jestem tego najlepszym przykładem – pracując na etacie zarabiam przyzwoite pieniądze i konsekwentnie realizuję swój plan finansowy, ale znam osoby, które zarabiają więcej i dużo więcej ode mnie i nie potrafią nic zaoszczędzić będąc jednocześnie „niewolnikami” banków. Najsmutniejsze jest to, że gdy pytam co robią z zarobionymi pieniędzmi nie potrafią sensownie odpowiedzieć na to proste pytanie. Do której grupy Ty zaliczysz siebie?
  • nawet jeśli z różnych powodów osiągnięcie pełnej wolności finansowej nie jest możliwe to i tak warto planować swoją przyszłość finansową, bo zawsze przynosi to określone pozytywne skutki finansowe, nawet jeśli miałoby to być jedynie dodatkowe 100 czy 200 złotych do emerytury z ZUS
  • trzeba za wszelką cenę dążyć do tego, aby mieć choćby niewielkie oszczędności i skromną poduszkę finansową. Zawsze to lepsze niż żyć „od pierwszego do pierwszego” z duszą na ramieniu co przyniesie kolejny miesiąc – jeśli będziesz miał dobry plan finansowy i będziesz się go trzymał to uwierz mi, że już nigdy więcej nie zobaczysz w bankomacie komunikatu „brak wystarczających środków na koncie”
  • prowadzenie budżetu domowego i regularne monitorowanie realizacji budżetu to najprostsze a zarazem najlepsze narzędzia jakie znam, które pozwalają aby każdy miał szansę na realizację swojego własnego planu finansowego. To naprawdę nie kosztuje dużo, zaledwie trochę Twojego czasu, a gwarantuję Ci, że efekty Cię zaskoczą
  • to nieprawda, że pierwszy milion trzeba ukraść 😉

 

Uffff… to by było na tyle jeśli chodzi o mój pierwszy raport finansów osobistych. Czekam na Wasze komentarze i zachęcam do zapisania się na mój Newsletter. Jeśli artykuł się Wam spodobał to bardzo Was proszę podzielcie się nim ze znajomymi na facebooku, google+ lub twitterze.

1 komentarz

  1. Odpowiedz

    Wspanialy artykul. Ciesze sie natknalem sie na te strone. Doceniam wysilek wlozony w tworzenie bloga i z niecierpliwoscia aktualizacje. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

CommentLuv badge